|ZESPÓŁ|BIO|DYSKO|TEKSTY|VIDEO|MEDIA|KONCERTY|

| Lista koncertów | Relacje | Video |
Sweet Noise występem w Funaberii 2 pokazał klasę i potwierdził opinię o zespole jako jednym z najlepszych koncertowych kapel w Polsce.

Występ sceniczny i wywołana nim reakcja publiczności jest miarą ładunku emocjonalnego i energetycznego muzyki danego zespołu. Chcę jednak przestrzec przed wywyższaniem energetycznego ładunku i koniecznością jego dużej zawartości w muzyce, aby nazwać dany zespół wspaniałym w występach live. Liczba osób poderwanych do tańca, skakania itd. dzięki konkretnej muzyce nie jest i nie może być jedyną wartością rozpatrywaną w ocenie jakości koncertu. Skakać równie dobrze można przy Ich Troje, disco polo, Red Hot Chili Peppers, Kornie lub Ryszardzie Rynkowskim. Skala artystyczna i gatunkowa jest jednak ogromna. Dodaję więc i na równi z ładunkiem energetycznym oceniam na koncertach zawartość emocji w muzyce.

Podczas występu Sweet Noise, czego można się było spodziewać, był czad, szał, pogo. Już to wzbudziło moje wielkie uznanie dla zespołu. Pozytywną opinię spotęgowała jeszcze (i to do dziesiątej potęgi!) pewna dość intymna sytuacja. Tuż obok mnie, spokojnie, z tyłu sali stał chłopak, tzw. metal, ubrany od stóp do głów na czarno, w glanach, z długimi włosami i obwieszony różnego rodzaju symbolami z pogranicza satanizmu i okultyzmu, nieodłącznymi atrybutami koncertów kapel metalowych. Nie rzucił się w tłum, nie skakał ze wszystkimi. Jednak gdy zespół zagrał obecnie chyba swój największy przebój "Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz" z niebiańską wokalizą Anny Marii Jopek, ten postawny człowiek po prostu zaczął płakać. W tym momencie potwierdziły się moje stwierdzenia opisane w recenzji ostatniej płyty zespołu Sweet Noise "Czas ludzi cienia", że ich muzyka to nie tylko masywne metalowe riffy z niezwykle rytmicznymi i monumentalnymi beat'ami, ale również niesamowite przesłanie: wartości, poglądów i EMOCJI !!!

Ale do rzeczy - koncert rozpoczął kilkuminutowy, mocno patetyczny wstęp - członkowie zespołu weszli na scenę i stali na niej nieruchomo przy ściemnionym świetle. Wreszcie na środku sceny pojawił się lider, wokalista i najbardziej charyzmatyczna postać grupy - Piotr "Glaca" Mohamed. On także zamarł w bezruchu z rozłożonymi ramionami i głową zwrócona do góry. W tle słyszeliśmy chóralne śpiewy, nadające monumentalny klimat całemu przedsięwzięciu. Zaczęło się - dwie godziny prawdziwie mocnego grania. Cały zespół, a w szczególności wokalista zostawili w Łodzi sporo zdrowia. Choć na scenie nie mieli zbyt dużo miejsca dla swojego show i tak zaprezentowali się znakomicie. Mohamed biegał, skakał, wszedł na głośniki a potem na balkon - pozostałość po Teatrze Rozmaitości. Był również mocno wspomagany przez równie żywiołowego drugiego wokalistę - eMeF, który także nie szczędził różnych wybryków. Zespół zagrał zarówno utwory z najnowszej płyty (m.in. "N.U.E.R.H.A.", "Jesteś...?", "Gdzie jesteś", "Wszystko", "Z ukrycia i cienia", "Ostatni" - utwór, który, jak wyznał podczas koncertu "Glaca" został napisany pod wpływem wydarzeń 11-go września) jak i swoje sztandarowe piosenki (m.in. "Ghetto", "Bruk", "Name").

Sweet Noise pokazał, m.in. zespołowi Coma - supportowi gwiazdy wieczoru, jak powinien wyglądać prawdziwy, żywiołowy i szczery koncert rockowy, tudzież metalowy. Występ ten był wspaniałą lekcją "live-show" dla młodych zespołów, oczywiście wywodzących się z pochodnych kierunków muzycznych.
› Info

Wydarzenie: Łódź, Funaberia, 2003
Autor: Bartek Pawlak
Źródło: www.bartekpawlak.republika.pl

<< Powrót




STRONA GŁÓWNA :: INFO :: BANERY :: FORUM :: FACEBOOK

© 2003-2025 www.SWEETNOISE.one.pl |  stat4u | Projekt i wykonanie strony: longas